Wokalista to nie górnik. O ergonomii i zaufaniu do siebie w nauce śpiewu.

Wokalista to nie górnik,

nie wydobywa dźwięków z głębi swego ciała

w pocie czoła.

Nie musi zamęczyć się. Natyrać. 

Nie musi mieć kosztów ubocznych z tego powodu, że zdecydował się „robić” w ekspresji i uczuciach.

Może zaśpiewać w zaangażowaniu emocjonalnym, ale w ergonomii działania ciała bez zbędnych kosztów i oporu.

Jego rolą jest udźwięcznienie częstotliwości, którą wytwarza swobodnie krtań

– zresztą sama wytwarza, a nie osoba śpiewająca.

Moja pedagogiczna, kiedy jestem Twoim nauczycielem ma inspirować Cię do świadomej obserwacji, uczyć Cię myślenia, wyposażać w wiedzę niezbędną do świadomej praktyki.

Nie uczę „wydobywania” głosu.

Uczę budowania relacji ze sobą, z własnym ciałem i rozumieniem głosu w praktyce.

To Ty finalnie potrzebujesz rozumieć swój GŁOS i być dla siebie wsparciem i przewodnikiem.

To ty jesteś swoim głosem, nie ja.

Podsumowanie

Nauka śpiewu nie może być procesem, w którym tracisz własny głos. Masz go podczas terapii głosu odzyskać. Śpiew czy mowa nie może boleć. Żadne ćwiczenie, czy praktyka nie może spowodować, że po skończonym treningu czujesz się gorzej – masz chrypkę, czujesz zmęczenie. Praktyka głosu, szczególnie pod okiem trenera wokalnego ma dawać Ci ulgę – Nauczyciel nadaje Twojej praktyce kierunek – dobry kierunek, jednak to Ty wiesz najlepiej 

co jest dobre dla Twojego ciała, a co nie. To Ty musisz być tym, który powie: “ nie jest mi wygodnie, po tym, ćwiczeniu – boli mnie, czuję zacisk”. 

Ty jesteś odpowiedzialny za grancie, za swój głos, za siebie. Nie musisz od razu rozumieć głosu, wiedzieć dokładnie jak działa – potrzebujesz czuć swoje ciała , to ono jest odpowiedzią na pytanie: czy to co praktykuję służy mi.

Powiązane artykuły


Dlaczego z miłości do głosu, tak często…milkniesz? O lęku przed ekspresją. 

Zaśpiewa ten, kto prawdziwie straci. O ukrytych korzyściach z braku głosu.


Share via
Copy link